Rozpaczliwy krzyk dziewczynki został pochłonięty przez chaos panujący w domu. Wrzasnęła jeszcze raz. Robiła tak do oporu, dopóki nie zakrztusiła się dymem, który uporczywie wciskał się w jej nozdrza i gardło. Skuliła się na podłodze, kiedy przestała kaszleć, zaczęła szlochać, choć była na tyle duża żeby wiedzieć, że płacz w tej chwili jej nie pomoże.
- Mamo!
Podniosła się, na drżących nogach nie czuła się pewnie, a nie miała czego się złapać, ponieważ wszystko co kochała właśnie umierało na jej oczach. Przetarła oczy brudnym rękawem koszuleczki i spróbowała zrobić kilka kroków do przodu, jednak drogę zastąpiła jej belka, podtrzymująca sufit, która niemalże ją zmiażdżyła. Nowa fala płaczu i paniki dopadła małą, pozbawiając ją jej chwilowej odwagi. Upadła na kolana, i podpełzła pod ścianę gdzie było najmniej dymu, a ogień jeszcze nie dosięgnął drewnianych mebli. Poczuła, że zaraz zwymiotuje, albo zemdleje. Wszystko wirowało, a ciepło ognia zmuszało ją do zamknięcia oczu. Powoli osuwała się na podłogę i już nie panowała nad niczym. Nabrała do płuc skażonego powietrza, co okazało się niewyobrażalnym błędem.
Kiedy otworzyła ostatni raz powieki, w trzaskającym ogniu i kłębiącym się ciemnym dymie, ujrzała dłoń wyciągniętą w jej stronę. Nie zareagowała. Została bez reszty pochłonięta przez ciemność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz